Rodzinny biznes - gwarancja sukcesu?

Red.
07.11.2017 11:40
A A A
Jindriska Eliaskova

Jindriska Eliaskova (Fot. materiały prasowe Pilsner Urquell)

Według danych udostępnionych przez Fundację Firmy Rodzinne, ponad połowa czynnych polskich firm to rodzinne biznesy. Wiele z nich swój początek ma jeszcze w burzliwych latach 90., które - jak pamiętamy - sprzyjały rozkręcaniu własnej działalności.

Jakiś czas temu przedstawiliśmy w "LOGO" rodzime firmy i marki, które z sukcesem zawojowały nie tylko polski rynek. Do takich przedsięwzięć zaliczyliśmy Mokate, znaną w naszym kraju od 1992 roku. Już w trzy lata po powstaniu firma eksportowała swoje produkty aż do 30 państw! Dziś liczba ta się prawie potroiła, nieco zmienił się również model biznesowy - firma dostarcza nie tyle produkty docelowe, co półprodukty, także dla swojej konkurencji. Wiedziałeś, że Mokate to rodzinny biznes? Nawet nazwa to komunikuje: Mo-krzysz, Ka-zimierz, Te-resa.

Inny przykład? Dr Irena Eris - jedna z najcenniejszych polskich marek. Firma w ofercie ma kilkaset kosmetyków, a zaczynała jako skromny zakład rzemieślniczy, założony jeszcze w 1983 roku. Niedawno marka zaczęła mocną ekspansję na rynek brytyjski - to pokłosie wielkiego sukcesu, jaki na Wyspach odniósł sklep LPP (polska firma posiadająca w portfolio takie marki jak Reserved czy House).

Z RODZINĄ DOBRZE NIE TYLKO NA ZDJĘCIACH

Budowanie biznesu w oparciu o model rodzinny nie gwarantuje sukcesu, to jasne. Ale może go znacząco przybliżyć. Wystarczy wspomnieć, że w krajach rozwiniętych rodzinne interesy - według różnych szacunków - mogą stanowić nawet 90 proc. wszystkich biznesów! W Polsce ta liczba jest nieco niższa. Eksperci spekulują, że to pokłosie poprzedniego systemu, który przerwał ciągłość wielu tego typu przedsięwzięć. Jednak obecnie o kontynuację chyba nie ma się co martwić - według badania firm rodzinnych, przeprowadzonego w ubiegłym roku przez PwC Polska, aż 72 proc. badanych planuje przekazać rodzinny biznes następnemu pokoleniu w ciągu pięciu lat. W ten sposób - oprócz podtrzymania tradycji - firmy mają osiągać jeszcze większe sukcesy, bo według ekspertów kolejna zmiana pokoleniowa może spowodować otwarcie się na następne, do tej pory mniej eksploatowane rynki.

To rodzi szanse i nowe możliwości, ale również zagrożenia. O największych obawach dotyczących przyszłości tego typu przedsięwzięć mówił na łamach "Forbesa" Andrzej Bernatek z polskiego oddziału KPMG: - Polskie firmy rodzinne to przede wszystkim sukces zbudowany w ciągu ostatnich 25 lat, zaś za sterem często nadal siedzi pierwsze pokolenie przedsiębiorców. Pokolenie to jest wciąż zainteresowane dynamicznym rozwojem biznesu i marzy przede wszystkim o prostszym systemie podatkowym.

Co młodych pcha w rodzinne biznesy? Czasem chęć kontynuowania dzieła, które zaczęli ich rodzice. Czasem - po prostu ciekawa branża. No i duma, że mogli dokończyć, a następnie przekazać kolejnemu pokoleniu pomysły zainicjowane przez rodziców czy dziadków.

W CIENIU WIELKICH KORPORACJI

Ale rodzinne biznesy to nie tylko wielkie, uznane marki, z impetem szturmujące światowe rynki. To również, a może przede wszystkim, mniejsze zakłady: zatrudniające mniej osób, jeszcze bardziej oparte na rodzinnej relacji. Tych jednak na próżno szukać na pierwszych stronach fachowych pism. To głównie zakłady rzemieślnicze zlokalizowane w mniejszych miejscowościach - niekoniecznie kluczowe dla krajowej gospodarki, ale istotne dla lokalnych społeczności.

NIE TYLKO POLSKA

Oczywiście, jak już wspominaliśmy, rodzinne interesy nie są wyłącznie polską specjalnością. W skali europejskiej można wymienić np. IKEA, również zarządzaną w familijny sposób. Tego typu wartościom hołduje również czeski Pilsner Urquell, a najlepszym przykładem rodzinnych wątków w działalności browaru jest postać Jindriski Eliaskovej, obecnie pełniącej funkcję dyrektora ds. turystyki i dziedzictwa.

Eliaskova sama o sobie pisze tak: "W mojej rodzinie jestem czwartym pokoleniem pracującym w browarze Pilsner Urquell. (...) Gdy byłam mała, moja babcia, zamiast opowiadać mi bajki, opowiadała o czasach, gdy ona sama była małą dziewczynką; jej rodzina zamieszkiwała w browarze, w czasach gdy jej ojcem był dyrektorem słodowni". Sama Eliaskova pracuje w firmie od blisko dwudziestu lat, na początku niemal całkowicie zajmując się podtrzymywaniem tradycji bednarstwa. Czeszka jest nie tylko doskonałym przykładem, że rodzinna wiedza to skarb - jej obecność w browarze zadaje również kłam tezie, że warzenie piwa to wyłącznie męska domena.

Rynkowe trendy potwierdzają, że rodzinnych biznesów będzie przybywać. I dobrze, bo w dobie, kiedy społeczeństwo koncentruje się na osiągnięciach współczesności, zapomina się o tym, co było dawniej. A wiedza przekazywana z pokolenie na pokolenie jest najlepszym sposobem na ocalenie przeszłości. Jak bowiem wskazują biznesowi eksperci - solidne podstawy, oparte na ponadczasowych wartościach, mogą być trampoliną do komercyjnego i wizerunkowego sukcesu. A o to chyba przecież w biznesie chodzi, prawda?