Renesans rzemiosła - skąd ten fenomen?

Red.
10.10.2017 12:46
A A A
Bednarze - 'mistrzowie dębowych beczek'

Bednarze - 'mistrzowie dębowych beczek' (Fot. Pilsner Urquell)

Rzemiosło... Z czym kojarzy ci się to słowo? Z czymś niemodnym, staroświeckim, co dawno odeszło do lamusa i nikogo już nie zachwyca? Jeśli tak, to jesteś w błędzie! Rzemiosło nadal funkcjonuje - i ma się bardzo dobrze!

Renesans rzemiosła - o którym otwarcie mówią już fachowcy z różnych branż - przyszedł do nas z Zachodu. U jego podłoża można dostrzec wiele czynników: odradzająca się moda na rękodzieło, chęć bycia ekologicznym, nostalgia za czasami, w których dorastali nasi rodzice. Korzystanie z usług wyspecjalizowanych fachowców stało się po prostu modne (żeby nie powiedzieć - "hipsterskie").

Droga rzemieślnika nigdy nie była usłana różami. W czasach PRL-u twórcy rękodzieła zmagali się z negatywnym wizerunkiem prywaciarza, natomiast po 1989 roku wielu z nich przegrało z tanim importem z zagranicy (pamiętasz pewnie swoje pierwsze, sprowadzone z Niemiec, Adidasy). Później nie było łatwiej - jak podkreślał na łamach "Rzeczpospolitej" Jerzy Bartnik, rzemieślnicy muszą ścierać się z wszechobecną biurokracją, sprowadzającą się głównie do uzyskania wielu niezbędnych pozwoleń. Nie brzmi zachęcająco, prawda?

W powracającym szale na rzemiosło łatwo dostrzec wpływ obecnych trendów, jednak żadna moda nie pobudzi do działania tylu ludzi co prawdziwa pasja. I to właśnie ona stoi u podłoża dostrzeganego przez nas renesansu rzemiosła. Stoją za nim autentyczni ludzie, którym przeciwności losu nie przeszkadzają w realizacji swoich marzeń. Ludzie, których praca staje się naprawdę wartościowa i nie do podrobienia. A co najważniejsze - warta swojej ceny, bo przecież sumienność kosztuje.

Wydaje się, że na początku był. golibroda. To ten zawód dobitnie uświadomił Polakom, jak wielkie jest zapotrzebowanie na artystów-rzemieślników. Nadal, jak grzyby po deszczu, wyrastają kolejne "barber shopy", w których nie tylko przystrzyżemy zarost i ułożymy fryzurę, ale również napijemy się whisky, zagramy na konsoli - po prostu miło spędzimy czas. Swój własny salon ma nawet Nergal, który również dostrzegł potencjał w świecie rzemiosła.

Jednocześnie korzystanie z usług golibrody to niczym powrót do czasów. szlachciców! Bo to właśnie w XVII w. polska szlachta upodobała sobie sumiaste wąsy, które szybko stały się znakiem rozpoznawczym sarmatów. Od tego momentu zaczęto baczniej dbać o zarost, choć oczywiście owe dbanie nieprzerwanie ewoluowało.

Inne przykłady często odwiedzanych rzemieślników? Oczywiście szewcy i zegarmistrzowie. Ci drudzy zwłaszcza w okresie zmiany czasu mają mnóstwo pracy - klienci często nie radzą sobie z mechanizmami zainstalowanymi w ich zegarkach. Z kolei ci pierwsi bardzo zawzięcie rywalizują z kapitalizmem. Obuwie staje się coraz tańsze, coraz szerzej dostępne. A jego naprawa przecież taka nieporęczna i nieopłacalna. Z usług szewców najczęściej korzystają osoby w pełni świadomi swoich potrzeb, dla których aktualne trendy nie są wyznacznikiem jakości i komfortu.

Jak się natomiast mają zawody i rzemiosła mniej popularne? Weźmy takich bednarzy, których z czystym sumieniem można nazwać "mistrzami dębowych beczek". Najwięksi mistrzowie związani są z Pilsnerem Urquellem. Za murami browaru Plzensky Prazdroj od ponad 40 lat Josef Hruza kieruje zespołem siedmiu bednarzy ręcznie wykonujących dębowe beczki, w których dojrzewa piwo. Jest to jedyny zespół bednarzy w Europie Środkowej i jednocześnie jeden z niewielu istniejących przy browarach. Tak wytworzone beczki - które nie są tylko na pokaz czy na wystawę, lecz są naprawdę wykorzystywane w procesie równoległego warzenia - są namacalnym dowodem na zachowywanie autentyczności piwa. 

Pierwszy "Zakład Bednarski" został otwarty w 1842 r., wraz z powstaniem browaru, choć rzemiosło to rozwijało się dużo wcześniej od XVIII wieku. Każda beczka powstaje w tradycyjny sposób, przekazywany z pokolenia na pokolenie.

Jak będzie wyglądać przyszłość tradycyjnego rzemiosła? Czy opisywany i szeroko komentowany "renesans" nie przerodzi się niedługo w "zmierzch"? Jeśli rzemieślników wciąż będzie cechowała pasja i zaangażowanie, możemy być pewni, że szewców, bednarzy czy zegarmistrzów nigdy nie zabraknie.